Co wspólnego mają pomidory z kolagenem?
Kolagen stał się dziś niemal synonimem młodej skóry. Kupujemy proszki , kapsułki i gotowe preparaty, a tymczasem właśnie trwa sezon na pomidory. Czy zwykły pomidor może dostarczyć organizmowi czegoś, czego potrzebuje do dbania o własną skórę?
Pomidor kojarzył się z obiadem, a nie z urodą. Kiedyś nikt nie patrzył na pomidora jak na składnik do pielęgnacji skóry. Trafiał na kanapkę, do sałatki, zupy albo sosu. Rósł
w ogrodzie i pojawiał się na stole wtedy, gdy był na niego sezon. Dzisiaj patrzymy na jedzenie trochę inaczej. Szukamy w nim konkretnych składników i zastanawiamy się, co możemy zrobić dla naszego organizmu. I właśnie wtedy zwyczajny pomidor zaczyna być naprawdę interesujący.
Pomidor ma coś ważnego dla naszej skóry. Kiedy pomidor dojrzewa i z zielonego staje się intensywnie czerwony, wzrasta w nim zawartość likopenu. To właśnie on odpowiada za jego piękny kolor i jest jednym z najbardziej interesujących składników tego warzywa. Pomidor dostarcza też witaminy C, która uczestniczy w prawidłowym tworzeniu kolagenu. Właśnie dlatego warto spojrzeć na niego nie tylko jak na dodatek do obiadu, ale także jak na sezonowy element codziennej troski o wygląd skóry.
Czerwony kolor ma tutaj znaczenie. Im dojrzalszy i bardziej czerwony pomidor, tym więcej kojarzącego się z nim likopenu. To właśnie ten naturalny barwnik odpowiada za jego intensywny kolor. Likopen jest przeciwutleniaczem i od dawna interesuje naukowców również w kontekście skóry. To dla mnie jedna z najciekawszych rzeczy dotyczących pomidorów. Patrzymy na ich piękny czerwony kolor, a za nim kryje się związek, któremu nauka poświęciła wiele uwagi.
Co likopen ma wspólnego z wyglądem skóry? Skóra jest największym organem naszego ciała i każdego dnia jest narażona na działanie różnych czynników środowiskowych,
w tym promieniowania UV. W badaniach dotyczących spożywania pomidorów
i likopenu obserwowano korzystne zmiany dotyczące między innymi ochrony skóry przed skutkami promieniowania oraz procesów związanych z kolagenem. Dlatego, kiedy mówimy o pomidorach w kontekście urody, nie chodzi wyłącznie o to,
że zawierają witaminę C. Ich działanie jest bardziej złożone.
Pomidor może być lepszy po ugotowaniu. Tutaj pojawia się coś, czego kiedyś sama nie uważałam za oczywiste. W przypadku likopenu surowy pomidor nie zawsze jest najbardziej korzystną formą. Podczas gotowania struktura pomidora ulega zmianie
i likopen staje się łatwiej dostępny. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, kiedy do pomidorów dodamy odrobinę tłuszczu. Likopen należy bowiem do związków rozpuszczalnych w tłuszczach, dlatego oliwa może zwiększyć jego przyswajanie.
A co ze skórką i pestkami? Jeżeli surowe pomidory powodują uczucie ciężkości czy dyskomfort, można przygotować je inaczej. Można je sparzyć i obrać ze skórki, można ugotować i przetrzeć. Wtedy powstanie gładka baza do zupy albo sosu, którą wiele osób z wrażliwym przewodem pokarmowym może lepiej tolerować. Chodzi o indywidualną tolerancję i sposób przygotowania jedzenia.
Najbardziej lubię to , że jest właśnie sezon. Możemy kupić przez cały rok preparaty zawierające składniki kojarzone ze skórą. Ale teraz mamy coś znacznie prostszego. Dojrzałe pomidory pachnące latem. Możemy zjeść je na surowo, zrobić sałatkę, udusić
z czosnkiem i ziołami, przygotować przecier albo ugotować prawdziwą pomidorową.
I przy okazji dostarczamy między innymi likopenu, witaminy C i innych składników obecnych w tym warzywie.
Może warto najpierw zajrzeć do kuchni. Nie mam nic przeciwko temu, że kolagen stał się popularny. Sama uważam jednak, że zanim zaczniemy szukać kolejnego preparatu, warto przypomnieć sobie o podstawach. Organizm ma własne mechanizmy tworzenia kolagenu. Potrzebuje do nich odpowiednich składników, a część z nich możemy dostarczać z normalnym jedzeniem. I znowu potwierdza się, że uroda zaczyna się także na talerzu. Warto wykorzystać sezon i zrobić zapasy.
Z serdecznością
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze