top of page

Małe , niepozorne i pełne życia. To prawdziwe superfood

Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
Elżbieta Wojnar
11 wrz
3 minut(y) czytania

Czasem największa wartość na talerzu nie wygląda okazale. Małe kiełki można wychodować w domu w ciągu kilku dni, a potem dodać do zwykłej kanapki, jajek, sałatki czy lunchboxa. Szczególnie warto o nich pamiętać wtedy, gdy na naszym talerzu albo talerzu dziecka warzyw jest zdecydowanie za mało.


Z niepozornego nasiona zaczyna się życie. Suche nasionko wygląda niepozornie. Dopiero kiedy dostanie wodę, odpowiednią temperaturę i trochę czasu, zaczyna się niezwykła przemiana. Pojawia się korzonek, potem łodyżka i pierwsze listki. Kiełkowanie uruchamia w nasionach wiele procesów związanych ze wzrostem młodej rośliny. Zmienia się również dostępność części składników odżywczych. Dlatego kiełki są ciekawym sposobem na urozmaicenie codziennego jadłospisu.


I właśnie to najbardziej mi się w nich podoba. Nie potrzebujemy kolejnego wymyślnego produktu. Wystarczy małe nasionko. Co znajdziemy w kiełkach? To zależy od gatunku, dlatego warto sięgać po różne rodzaje. Kiełki rzodkiewki mają charakterystyczny, lekko pikantny smak. Brokułowe również są interesujące pod względem zawartości związków roślinnych. Kiełki soczewicy i fasoli mung mogą być źródłem białka roślinnego,

a słonecznikowe są bardziej sycące i mają przyjemny, lekko orzechowy smak.


W kiełkach znajdziemy między innymi witaminy, składniki mineralne, błonnik oraz różne związki bioaktywne charakterystyczne dla poszczególnych roślin. Dlatego zamiast szukać jednego "najzdrowszego" kiełka, lepiej po prostu je zmieniać. A co jeśli dziecko nie chce jeść warzyw? To chyba jedna z największych zalet kiełków. Nie trzeba od razu stawiać przed dzieckiem ogromnej miski sałaty. Można zacząć od niewielkiej ilości kiełków.


Kilka delikatnych kiełków można dodać do kanapki, tortilli, jajecznicy czy pasty jajecznej. Można położyć je na ulubionym twarożku albo dodać do lunchboxa obok produktów, które dziecko już ma. Coodzi o pokazanie dziecku kolejnego smaku

i przyzwyczajenie do różnorodności. Jeśli codziennie zastanawiasz się, jakie zdrowe warzywo włożyć do pudełka, kiełki mogą być bardzo prostym dodatkiem.


Kanapka z jajkiem i kilkoma kiełkami rzodkiewki. Wrap z kurczakiem, warzywami

i kiełkami. Twarożek z rzodkiewką, szczypiorkiem i kiełkami. Sałatka z jajkiem, serem, warzywami i garścią kiełków. Kuleczki z twarogu, szczypiorku i jajka posypane kiełkami. Tost z szynką , serem i kiełkami.. To niewielka zmiana, ale właśnie takie małe zmiany często najłatwiej wprowadzić na stałe.


Możesz wyhodować je sama. Kiełki nie muszą być czymś , co kupujemy w plastikowym opakowaniu. Możemy obserwować ich wzrost we własnej kuchni. Kilka dni temu było tylko suche nasionko. Potem pojawia się maleńki korzonek, następnie zielona część

i nagle mamy świeży dodatek do posiłku. Jest w tym coś niezwykłego. W taki sposób możemy edukować dzieci, włączając je we wspólne przygotowanie.


Nasi przodkowie nie znali określenia "superfood", a jednak doskonale wiedzieli,

że świeże, młode rośliny są wartościowym elementem wiosennej kuchni. Dzisiaj wracamy do podobnych pomysłów, tylko mamy znacznie większą wiedzę o tym, co znajduje się w roślinach. Jak je nowocześnie wykorzystać do naszych potraw, aby wyglądały apetycznie i przede wszystkim były zdrowe.


Nie wszystkie kiełki smakują tak samo. I to też warto wykorzystać. Jeżeli jedne komuś nie smakują, nie oznacza to, że trzeba się z nimi pożegnać. Kiełki rzodkiewki są ostrzejsze. Kiełki brokułu mają delikatniejszy, roślinny smak. Kiełki soczewicy są bardziej neutralne. Kiełki słonecznika są przyjemnie chrupiące i lekko orzechowe. Warto próbować różnych, ponieważ właśnie wtedy możemy znaleźć te, które naprawdę polubimy.


Małe , ale pełne potencjału. Najbardziej lubię w kiełkach to, że przypominają nam o czymś prostym. Zdrowe odżywianie nie zawsze wymaga wielkich zmian, drogich produktów i skomplikowanych przepisów. Czasem wystarczy garść czegoś zielonego dodana do tego, co i tak już mamy na talerzu, by zwykły posiłek zyskał nie tylko kolor

i chrupkość, ale także dodatkową porcję cennych składników.


A kiedy patrzę , jak w ciągu kilku dni nasionko zmienia się w młodą roślinkę, trudno nie pomyśleć, ile życia potrafi kryć się w czymś tak niepozornym. Może właśnie może się wpisać w codzienność.

Dlatego kiełki zasługują na swoje miejsce w naszej kuchni , bo są naprawdę na wyciągnięcie ręki. Nie potrzebujesz ogródka, ani specjalnego sprzętu, bo wystarczą słoik, nasiona, trochę wody i kilka minut uwagi co dzień czy dwa. Prosty rytuał, który

Z serdecznością

Elizabeta

Z natury do zdrowia

Komentarze


bottom of page