Myślisz, że dynia nadaje się tylko na zupę? Poczekaj
Kiedy jesienią na straganach i w ogrodach pojawią się dorodne pomarańczowe dynie, mam ochotę przynieść do domu przynajmniej jedną. a właściwie nie jedną , bo wiem już , ile można z niej przygotować i ile ma wartości w sobie.
Dynia ma w sobie coś wyjątkowego. Jest sycąca, delikatna w smaku, pięknie wygląda na talerzu, a przy tym daje w kuchni ogromne możliwości. Można ją gotować , piec, blendować, dodawać do ciasta, zrobić z niej coś słodkiego albo wytrawnego. Można wykorzystać także jej pestki. I właśnie dlatego nie patrzę na dynię jak na warzywo przeznaczone wyłącznie do jesiennej zupy czy dekoracji.
Co właściwie daje nam dynia? Pomarańczowy miąższ dyni zawiera między innymi karotenoidy, w tym beta-karoten, który organizm może przekształcić w witaminę A. Znajdziemy w niej również witaminę C, foliany, potas oraz błonnik. To właśnie intensywny pomarańczowy kolor jest dla mnie jednym z pierwszych sygnałów,
że mamy do czynienia z warzywem bogatym w naturalne związki roślinne. I co ważne, dynia jest przy tym bardzo uniwersalna.
Możemy wykorzystać ją na wiele sposobów, więc nie musi się znudzić. U mnie dynia zaczyna się od zupy. Najbardziej oczywiste zastosowanie, wcale nie musi być nudne. Kremowa zupa dyniowa może mieć zupełnie różny charakter w zależności
od dodatków. Czasem robię ją delikatną, czasem bardziej korzenną, a czasem piekę wcześniej dynię i dopiero wtedy ją blenduję. Pieczona dynia ma zupełnie inny smak niż gotowana. Jest bardziej intensywna i lekko słodka.
Ale dynia sprawdza się także na zimno. Lubię dodawać ją do sałatek. Szczególnie pieczona, kiedy jest miękka w środku, lekko przypieczona na brzegach i dobrze komponuje się z innymi składnikami. To jeden z tych prostych sposobów, żeby zwykła sałatka nabrała zupełnie innego charakteru. Lubię też bardzo zapiekaną z boczkiem
i rozmarynem. Pachnie wtedy w całym domu.
Dynia i śliwki? Koniecznie spróbuj. Jednym z moich ulubionych pomysłów
jest marmolada z dyni i śliwek. To połączenie może wydawać się nieoczywiste,
ale właśnie takie zestawienia lubię najbardziej. Dynia daje delikatność i naturalną słodycz, śliwki wnoszą intensywniejszy smak, a skórka pomarańczy i odrobina cynamonu czynią ją wyjątkową. Powstaje coś, co można wykorzystać na wiele sposobów i co świetnie przypomina mi, że jesienna kuchnia wcale nie musi być monotonna.
A może makaron albo kopytka? Dynia świetnie odnajduje się także w bardziej konkretnych daniach. Można przygotować z niej makaron, zrobić również kopytka. Jednego dnia może być składnikiem zupy, a następnego może stać się podstawą całego obiadu. Mam jeszcze jeden sposób, który bardzo lubię. Pieczoną dynię dodaję do ciasta chlebowego. Dzięki temu chleb zyskuje piękny kolor i ciekawy smak.
Dynia może trafić także do koktajlu. Wykorzystuję również surową dynię do koktajli.
Jej delikatny i soczysty smak łączy się doskonale z owocami i listkami mięty czy werbeny cytrynowej oraz odrobiną siemienia lnianego. Powstaje bardzo odżywczy koktajl. To kolejny dowód na to, że dynia nie musi być zawsze gotowana albo pieczona.
A pestki? Ich nie wyrzucam. Bo dynia to nie tylko miąższ. Pestki dyni zawierają między innymi białko, tłuszcze nienasycone, magnez , cynk i żelazo. Można je wysuszyć, uprażyć i wykorzystać jako chrupiący dodatek do sałatek, zup czy domowego pieczywa. Ja wykorzystuję świeże pestki również do produkcji nalewki. To mój własny sposób wykorzystania tej części dyni i traktuję go jako element domowej tradycji.
Może właśnie dlatego, kiedy zaczyna się sezon na dynię, warto spojrzeć na nią trochę inaczej. Nie jak na składnik jednej jesiennej zupy, ale jak na warzywo, które potrafi przeprowadzić nas przez całą kuchnię, od śniadania po kolację, a nawet zostać z nami w spiżarni na dłużej. Zanim ją pokroimy, możemy pozostawić na stole, schodach czy parapecie i pozwolić, by sama stała się jesienną ozdobą.
Z serdecznością
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze