Pigwa czy pigwowiec? Właściwości i przetwory na zimę
Wracałam wczoraj ze spaceru, kiedy mój wzrok przyciągnął krzew w czyimś ogrodzie. Gałęzie uginały się pod ciężarem żółtych owoców, które wyglądały tak, jakby ktoś zawiesił na nich małe złociste lampiony. Od razu pomyślałam o jesieni, domowych przetworach i zapachu owoców zamkniętych w słoikach na zimę. W zeszłym roku robiłam nalewkę, a moja mama od lat przygotowuje syrop do zimowych herbatek.
I właśnie wtedy przyszło mi do głowy pytanie: ile osób mijających takie krzewy wie, co właściwie na nich rośnie? Pigwa czy pigwowiec? Nazwy brzmią podobnie, ale to nie ta sama roślina. A szkoda byłoby przejść obok nich obojętnie, nie poznając ich możliwości. Zacznijmy od odróżnienia, które naprawdę przydaje się podczas jesiennych zakupów
i spacerów po ogrodach.
Pigwa pospolita to drzewo lub niewielkie drzewko, na którym dojrzewają stosunkowo duże, żółte owoce przypominające nieco gruszkę lub jabłko. Jej miąższ jest twardy, cierpki i bardzo aromatyczny. Na surowo nie każdemu przypadnie do gustu, ale po odpowiednim przygotowaniu potrafi zachwycić zapachem.
Pigwowiec natomiast jest krzewem. Jego owoce są zazwyczaj znacznie mniejsze, często okrągłe i niezwykle intensywnie pachnące. Potrafią być tak twarde i kwaśne,
że jedzenie ich na surowo nie jest przyjemne. Co ważne, same owoce nie zawsze wystarczą do pewnego rozpoznania rośliny. Jeśli więc podczas spaceru zobaczysz gałęzie obsypane żółtymi kulkami, przyjrzyj się również pokrojowi rośliny i jej liściom.
Dlaczego warto zainteresować się pigwą właśnie jesienią? To pora , kiedy pigwa dojrzewa i pojawia się na targach oraz w przydomowych sadach. Jej intensywny świeży aromat potrafi wypełnić całą kuchnię, a twardy miąższ daje wiele możliwości kulinarnych. Pigwa dostarcza błonnika, w tym pektyn, a także witaminy C i związków polifenolowych. Te ostatnie należą do substancji o właściwościach antyoksydacyjnych, czyli mogących uczestniczyć w ochronie komórek przed skutkami stresu oksydacyjnego.
Warto jednak pamiętać, że skład owoców zależy między innymi od odmiany, dojrzałości i sposobu przygotowania. Syrop z dużą ilością cukru nie ma takich samych właściwości żywieniowych jak świeży owoc, a podgrzewanie może zmniejszać zawartość niektórych wrażliwych składników. Możliwości jest znacznie więcej niż herbata z dodatkiem owocowego syropu.
Pigwa świetnie nadaje się na konfitury, dżemy, galaretki, soki i aromatyczne dodatki do innych owoców. Można ją również łączyć z jabłkami, gruszkami czy cynamonem. Dzięki zawartości pektyn pigwa może pomagać w uzyskiwaniu odpowiedniej konsystencji niektórych przetworów. Ostateczny efekt zależy jednak od przepisu, proporcji składników i sposobu obróbki.
Warto też pamiętać ,że owoc jest bardzo twardy. Podczas krojenia należy używać stabilnej deski i ostrego noża, zachowując ostrożność. Nie warto się spieszyć, bo to właśnie odpowiednie przygotowanie owoców jest pierwszym krokiem do udanych przetworów. U mnie pigwa kojarzy się przede wszystkim z domową spiżarnią. Wystarczy odrobina owocowego aromatu , by zwykły napój nabrał zupełnie innego charakteru.
Syrop można przygotować na różne sposoby. Najprościej z pokrojonych owoców i cukru. W zdrowszej wersji będzie z miodem, a nie z cukrem. Trzeba jednak pamiętać, żeby zadbać o czystość naczyń i odpowiednie przechowywanie. Do dłuższego przechowywania poza lodówką potrzebna jest sprawdzona metoda utrwalania. Zimowa herbatka może pachnieć pigwą także dzięki kawałkom owocu.
Pigwowiec również zasługuje na miejsce w spiżarni. Owoce pigwowca są cenione
za intensywny aromat i kwaśny smak. Ich kwaśność sprawia, że często łączy się je
ze słodszymi składnikami. W ten sposób powstają przetwory o wyrazistym smaku, które mogą urozmaicić zimowy jadłospis. A nalewka z pigwy rozgrzeje nas w zimowe wieczory. Nalewka wymaga czasu, a jej smak zmienia się podczas dojrzewania.
W przypadku obu roślin warto wybierać sprawdzone przepisy na przetwory i nie zakładać, że sam cukier lub szczelnie zakręcony słoik gwarantuje bezpieczeństwo przechowywania przez wiele miesięcy. Jesień daje nam mnóstwo smaków, które łatwo przeoczyć w codziennym pośpiechu. Czasem wystarczy jeden spacer i krzew uginający się pod ciężarem owoców , żeby nas zainspirować do kulinarnych fantazji na zimę.
Z serdecznością
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze