top of page

ŻYWOKOST - SIŁA ZAKLĘTA W KORZENIU

  • Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
    Elżbieta Wojnar
  • 9 lip 2025
  • 1 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 15 lip 2025

Są rośliny, które szeptem otulają nasze zmysły, i są takie, które – choć ciche – niosą w sobie głęboki głos ziemi. Żywokost. Już samo jego imię brzmi jak zaklęcie. Jak obietnica, że to, co pękło, może się znów połączyć. Że to, co osłabło, może znów stać się silne.





Spotkałam go nad strumieniem. Tam, gdzie ziemia długo trzyma wilgoć, a powietrze pachnie ciszą. Ma liście jak aksamitne dłonie – szerokie, silne, gęsto owłosione. A jego kwiaty? Drobne dzwonki w odcieniach fioletu i różu, jakby natura chciała przypomnieć, że siła i piękno mogą iść razem.


To jednak nie w kwiatach kryje się jego najgłębsza tajemnica, lecz pod ziemią – w masywnym, ciemnym, niemal czarnym korzeniu. Gdy trzymasz go w dłoni, czujesz, jakby oddawał ciepło. Jakby pamiętał wszystko – deszcze, słońce, dotyk ziemi. Korzeń, który nie tylko trwa, ale wspiera. Łączy. Wzmacnia.


Z tego korzenia przygotowuję maści i okłady – bardzo uważnie, z poszanowaniem jego mocy. Żywokost to roślina, z którą warto pracować świadomie – nie w pośpiechu, nie “na szybko”. Trzeba ją poczuć, pozwolić jej przemówić.


Cenię go szczególnie wtedy, gdy potrzebuję otulenia miejsc napiętych, zmęczonych. Wspiera ciało tam, gdzie było zbyt wiele wysiłku. Gdzie życie wymagało zbyt dużo.


Ale jest też coś więcej. Żywokost przypomina mi, że nie wszystko musi być na pokaz. Nie musi błyszczeć. Może rosnąć w cieniu, głęboko zapuszczać korzenie, i właśnie dzięki temu być obecnością, która niesie grunt pod nogami.


Jeśli spotkasz go na swojej drodze – zatrzymaj się. Nie śpiesz się z jego zbiorem. Najpierw posłuchaj. Dotknij liści. Pozwól, by opowiedział Ci swoją historię.


Z serca, z natury –

Elizabeta

Komentarze


bottom of page