Najzdrowszy syrop domowej roboty? Zrób go z malin
Maliny można zamknąć w butelce bez gotowania i pasteryzowania. Tak robiła moja babcia. Ja przygotowuję je podobnie, dodając miód i odrobinę alkoholu. A czy wiecie ,
że nie tylko owoce, ale również liście są wartościowe?
Tak robiła moja babcia. Moja babcia nigdy nie gotowała ani nie pasteryzowała malin. Świeże owoce wkładała do słoja, zasypywała niewielką ilością cukru buraczanego
i zostawiała, aż same puściły sok. Bez gotowania , bez skomplikowanych metod
i bez pośpiechu. To właśnie ten sposób pamiętam z rodzinnego domu i do dziś przygotowuję malinowy syrop podobną metodą.
Do słoja wkładam świeże , dojrzałe maliny i zasypuję je niewielką ilością cukru trzcinowego. Słoik przykrywam gazą i zostawiam na parapecie. Maliny potrzebują trochę czasu, aby puścić sok. Kiedy jest go już wystarczająco dużo, zlewam go
i przechodzę do kolejnego etapu. Lubię ten moment, bo w całym domu czuć prawdziwy zapach malin.
Miód i odrobina alkoholu. Do uzyskanego soku dodaję miód 1:1 oraz 2 łyżki alkoholu
o mocy 60 procent. Wszystko dokładnie mieszam drewnianą łyżką, a następnie przelewam do ciemnych buteleczek. Nakrętki smaruję alkoholem i zakręcam szczelnie. Syrop wychodzi gęsty, intensywnie malinowy i naprawdę pyszny. U nas ta metoda sprawdza się od lat i właśnie w taki sposób przygotowuję go na chłodniejsze miesiące.
Maliny to nie tylko piękny kolor i pyszny słodko-kwaśny smak. Znajdziemy w nich między innymi witaminę C, błonnik oraz związki polifenolowe, w tym antocyjany
i elagotaniny. To właśnie te naturalne składniki sprawiają, że maliny są interesującym owocem również z punktu widzenia współczesnej wiedzy o żywności. Dawniej jednak nikt nie zastanawiał się nad nazwami poszczególnych związków. Maliny po prostu zbierano, jedzono świeże, suszono albo przygotowywano z nich domowe zapasy.
Nie tylko owoce są warte uwagi. Kiedy mówimy o malinach, najczęściej myślimy
o owocach. a przecież krzew malinowy daje nam jeszcze coś, co od dawna miało swoje miejsce w domowej zielarni. Liście. Zdrowe liście malin zbieram w odpowiednim czasie, suszę i wykorzystuję później do własnych mieszanek na zimowe herbatki.
Z jednej rośliny można wykorzystać znacznie więcej niż tylko to , co najbardziej rzuca się w oczy.
Suszone liście malin mają delikatny ziołowy charakter i dobrze komponują się
z innymi suszonymi roślinami. Można stworzyć z nich własną mieszankę, dodając
na przykład owoc dzikiej róży , suszone jabłko czy miętę. U mnie suszone liście malin czekają w słoiku na takie zimowe dni, kiedy przychodzi ochota na ciepłą, aromatyczną herbatę z dodatkiem syropu malinowego. I wtedy człowiek docenia to, co latem zostało zebrane i odpowiednio wysuszone.
Ten malinowy syrop jest u nas przede wszystkim smacznym, domowym zapasem.
W razie potrzeby pijemy po łyżeczce kilka razy w ciągu dnia. Można też dodać go
do herbaty z lipy na noc. Nasze babcie wiedziały, co zrobić z malinami, z liśćmi malin , z lipą czy kwiatami bzu czarnego. W każdej spiżarni zawsze był zapas na zimę. Nie było to czymś nadzwyczajnym, tylko normalnym zwyczajem wykorzystania tego ,
co dawała natura.
Dzisiaj mamy lodówki, zamrażarki i mnóstwo gotowych produktów dostępnych przez cały rok. A jednak najbardziej cenię te sposoby, które zostały w rodzinie na długo przed tym, zanim pojawiły się nowoczesne urządzenia i gotowe receptury. Moja babcia nie mówiła o polifenolach, antyoksydantach ani właściwościach bioaktywnych malin.
Po prostu wiedziała, co zrobić z malinami, kiedy pojawiły się w ogrodzie.
Z serdecznością
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze