Sierpień . To najlepszy moment , by zapełnić spiżarnię.
- Elżbieta Wojnar
- 28 lip
- 2 minut(y) czytania
Sierpień to dla mnie jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. To właśnie teraz ogród, sad, las i łąki dają nam najwięcej darów natury. Staram się wykorzystać ten czas, najlepiej jak potrafię, bo wiem, że każdy słoik, każda suszona roślina i każda butelka syropu będą zimą przypominały smak i zapach lata.
Sierpień to czas tworzenia domowej ziołowej apteczki.
To właśnie teraz zbieram większość ziół, które później wykorzystuję przez całą jesień
i zimę. Suszę między innymi pokrzywę, babkę lancetowatą, krwawnik , przytulię czepną, oregano , tymianek , macierzankę, melisę , miętę , szałwię , rozmaryn, rumianek , lipę, kwiat dziewanny, liście malin, jerzyn, poziomek, nawłoć , wierzbownicę, czyściec leśny, bluszczyk kurdybanek i wiele innych skarbów natury, które później trafiają do moich herbatek.
Przygotowuję również octy ziołowe i kombuchę, syropy na miodzie, nalewki , maceraty olejowe oraz smarowidła, dzięki którym moja zielarska apteczka z każdym rokiem
staje się coraz bogatsza. To dla mnie nie tylko sposób na wykorzystanie darów natury,
ale także pielęgnowanie tradycji przekazywanych przez pokolenia.
Las również ma swoje skarby.
Sierpień to także początek grzybowych wypraw. Część grzybów suszę, część mrożę,
a część zamykam w słoikach w aromatycznej marynacie. Każdego roku do mojej spiżarni trafia kolczak obłączasty, z którego zimą przygotowuję aromatyczne flaczki grzybowe.
To jedno z tych dań, które zawsze przypominają mi letnie wędrówki po lesie.
Smaki lata zamknięte w słoikach.
Kiedy dojrzewają pomidory, papryka i cukinia, w mojej kuchni zaczyna się prawdziwy maraton. Przygotowuję passaty pomidorowe, domowy ketchup z cukinii, grillowaną paprykę bez skórki we własnym sosie, a także papryczki jalapeño w zalewie octowej. Kiszę ogórki, robię różnego rodzaju sałatki warzywne oraz fasolkę szparagową
w słonej zalewie. Dzięki temu zimą wystarczy otworzyć słoik, aby na talerzu znów
pojawił się smak lata.
Nie zapominam o owocach.
Lato nie byłoby kompletne bez owocowych przetworów. Konfitury, dżemy , powidła,
i musy przygotowuję nie tylko dlatego , że są pyszne. To również sposób na zachowanie sezonowych owoców na czas, kiedy za oknem zrobi się chłodno, a przyjdzie ochota
na coś słodkiego. Wtedy jeden słoiczek domowych powideł smakuje znacznie lepiej
z jogurtem naturalnym i nasionkami babki płesznik niż niejeden gotowy deser.
Wartość zamknięta w naturze.
Każdy z tych przetworów to coś więcej niż tylko zapasy na zimę. To bogactwo błonnika, witamin, składników mineralnych, naturalnych związków roślinnych i aromatów,
których nie da się odtworzyć w przemysłowej produkcji. Oczywiście część witamin ulega zmianom podczas przetwarzania, ale wciąż pozostaje mnóstwo cennych składników oraz wyjątkowy smak i zapach, których próżno szukać w sklepowych produktach.
Każdy słoik opowiada swoją historię.
Z każdym rokiem coraz bardziej przekonuję się, że domowa spiżarnia, to nie tylko półki pełne słoików. To wspomnienia letnich poranków, zapach suszących się ziół, koszyk pełen grzybów przyniesionych z lasu i satysfakcja z pracy własnych rąk. Kiedy zimą otwieram słoik passaty, sięgam po własną herbatkę ziołową, albo przygotowuję flaczki z kolczaka obłączastego czy kotleciki z żółciaka siarkowego, wiem, że warto było poświęcić
tyle czasu.
A jak wygląda sierpień w waszych domach?
Czy również przygotowujecie własną spiżarnię i domową apteczkę z natury? Czy dopiero planujecie rozpocząć tę piękną przygodę z przetworami i ziołami?
Z miłością do natury
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze