top of page

GLISTNIK - JASKÓŁCZE ZIELE -ROŚLINA, KTÓRĄ STOSUJĘ OD 17 LAT

  • Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
    Elżbieta Wojnar
  • 25 maj 2025
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 15 lip 2025

Dziś chcę się z Wami podzielić moim wieloletnim doświadczeniem z glistnikiem.

To niepozorna roślina, którą poznałam wiele lat temu, a od ponad 17 lat jest ze mną na co dzień – w domowej apteczce i w kuchni.

Nie piszę tego jako ekspertka ani lekarka, ale jako kobieta, która ceni naturę i korzysta z niej z szacunkiem i rozwagą.



Gdzie go zbieram i jak suszę


Glistnika szukam w czystych, dzikich miejscach – najczęściej przy leśnych ścieżkach i na skraju łąk. Zbieram go wtedy, gdy roślina wygląda zdrowo, nie jest przykurzona i nie rośnie przy ruchliwej drodze.

Po przyniesieniu do domu delikatnie go oczyszczam i suszę w cieniu, w przewiewnym miejscu. Z ususzonych liści robię herbatkę, którą piję od czasu do czasu – ma charakterystyczny, ziołowy smak.



Nalewka z glistnika – mój przepis


Od lat przygotowuję nalewkę na alkoholu 70%.

Do małego słoiczka wkładam świeżo pocięte liście i łodygi, zalewam alkoholem, zakręcam i odstawiam na 2–3 tygodnie w ciemne miejsce. Co kilka dni delikatnie potrząsam. Po tym czasie przecedzam i przechowuję w ciemnej buteleczce.


Używam nalewki zewnętrznie, punktowo – np. na zmiany skórne. Dla mnie działa jak naturalne wsparcie w pielęgnacji skóry.

Używam również po kilka kropelek z wodą przy niestrawności lub kiedy chcę wspomóc pracę wątroby.




Czopki i maści – jak je robię


Z glistnika robię też czopki i maści.

Wyciskam świeży sok z glistnika, mieszam z olejem kokosowym (który działa łagodząco i ułatwia formowanie czopków). Tę mieszankę przelewam do foremek i wkładam do zamrażarki.


Maści przygotowuję podobnie: sok z glistnika + olej kokosowy, czasem dodaję trochę wosku pszczelego dla konsystencji. Używam ich na skórę, gdy potrzebuję ukojenia.




Kilka ważnych słów o bezpieczeństwie


Z glistnikiem trzeba obchodzić się z szacunkiem – to roślina silnie działająca, dlatego:


  • nie jest zalecana dla dzieci i kobiet w ciąży,

  • nie stosuję jej codziennie i zawsze obserwuję reakcje organizmu,

  • zawsze warto skonsultować się z lekarzem lub zielarzem, zanim zaczniemy jej regularne użycie.





Na zakończenie


Dzielę się tym, co sprawdza się u mnie – naturalnie, ostrożnie i z sercem.

Glistnik to roślina, którą traktuję jak prezent od natury – z pokorą i wdzięcznością.


Jeśli też ją znasz – napisz, jak ją stosujesz.

A jeśli nie – może dzięki temu wpisowi spojrzysz na nią inaczej, gdy następnym razem zobaczysz ją wśród dzikich ziół.



Z ciepłem,

Elizabeta

Z Natury Do Zdrowia 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


bottom of page