KASZTAN JADALNY
- Elżbieta Wojnar
- 29 paź 2025
- 2 minut(y) czytania
Kasztanowiec jadalny – jesienne złoto pełne dobra
Kasztanowiec jadalny… ma w sobie coś niezwykle szlachetnego i cichego.
Jego delikatność nie krzyczy – ona otula. Ta lekka słodycz, ciepło, które zostaje
po każdym kęsie – to smak jesieni w najczystszej postaci. Uwielbiam gotowane kasztany, jeszcze parujące, pachnące lasem. Uwielbiam te z piekarnika, gdy pęka skórka i wydobywa się miękkie, złociste wnętrze. A mąka kasztanowa? To magia w ciastkach – miękkość, którą czuje się w duszy.
Kasztanowiec jadalny to prawdziwy dar natury – bogaty w minerały, witaminy z grupy B, magnez, potas i żelazo. Działa wzmacniająco, odżywczo, a jednocześnie lekko.
Nie przeciąża, tylko koi. Ma w sobie tę zdrową sytość – człowiek najada się spokojem, nie nadmiarem.
Mało kto wie, że kasztanowiec wspiera nasze naczynia krwionośne
– wzmacnia ściany żył, poprawia krążenie, pomaga w walce z obrzękami. To taki cichy sprzymierzeniec serca i nóg, szczególnie gdy życie pędzi za szybko, a my zapominamy
o uziemieniu.
Ja w tym roku nastawiłam nalewkę z całych kasztanów – razem z tą zieloną częścią, którą wielu odrzuca. A przecież w niej tyle cennego. Całość pracuje teraz powoli, dojrzewa w słońcu i ciszy. Wierzę, że natura wie najlepiej, jak połączyć siły w jednym owocu – nic tu nie jest przypadkiem.
Kasztanowiec jadalny nie jest jeszcze u nas tak znany jak orzechy czy migdały, a szkoda. Bo w jego prostocie jest głębia. W jego smaku – spokój. A w jego mocy
– uzdrowienie.
Zatrzymaj się przy nim tej jesieni. Spróbuj. Upiecz, zrób nalewkę, albo po prostu potrzymaj w dłoni ciepły kasztan. Niech przypomni Ci, że to, co najdelikatniejsze, bywa też najsilniejsze.
A kiedy nadejdzie chłodny wieczór, zaparz herbatę, zapal świecę i sięgnij po garść kasztanów. Niech szeleszczą w dłoniach jak wspomnienie lasu. Wtedy zrozumiesz
– jesień smakuje właśnie tak.
O efektach mojej kasztanowej nalewki z pewnością dowiecie się w kolejnych postach
– bo to dopiero początek tej aromatycznej przygody.
Z miłością do natury
Elizabeta
Z natury do zdrowia.



Komentarze