top of page

LAWENDA. CUD NATURY, KTÓRY KOI NIE TYLKO OCZY

  • Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
    Elżbieta Wojnar
  • 8 lip
  • 2 minut(y) czytania

Jest kilka roślin , bez których nie wyobrażam sobie lata. Jedną z nich jest lawenda.


Uwielbiam jej kolor, zapach, i to, jak się zmienia ogród, kiedy zaczyna kwitnąć. Wystarczy przejść obok, delikatnie musnąć dłonią kwiaty, a w powietrzu unosi się aromat, który trudno pomylić z czymś innym. Dla mnie lawenda ma w sobie

coś niezwykłego. Potrafi zatrzymać człowieka na chwilę i przypomnieć,

że warto zwolnić.


Każdego roku przygotowuję z niej pachnące bukiety, woreczki z suszonymi kwiatami

do szafy. Suszę również kwiaty na zimowe herbatki, bo ich delikatny aromat zawsze przenosi mnie myślami do ciepłych , słonecznych dni.


W tym roku postanowiłam zrobić coś jeszcze.

Nastawiłam ocet z kwiatów lawendy.

Przygotowuję go od podstaw, wykorzystując filtrowaną wodę, trochę cukru

i "matkę octową". Potem pozostaje już tylko cierpliwie obserwować,

jak natura wykonuje swoją pracę. Uwielbiam takie procesy.

Pokazują, że nie wszystko musi dziać się szybko.

Czas jest sprzymierzeńcem natury.


Lawenda od setek lat zajmuje wyjątkowe miejsce w tradycji zielarskiej i kulturze wielu krajów. Ceniono ją za piękny zapach. Wykorzystywano ją w domach, ogrodach, kąpielach i jako dodatek do napojów oraz potraw. Dzisiaj nadal zachwyca

swoją wszechstronnością.


Wieczorem mam swój mały rytuał. Włączam dyfuzor i dodaję kilka kropli naturalnego olejku lawendowego. Po chwili cały pokój wypełnia się subtelnym aromatem.

To dla mnie sygnał, że dzień dobiega końca i pora wyciszyć myśli.


Co ciekawe , ten rytuał znajduje również odzwierciedlenie w badaniach naukowych.

Wiele z nich sugeruje, że aromat lawendy może sprzyjać odprężeniu i poprawie jakości snu u części osób. Badacze analizują także jego wpływ na odczuwanie stresu i napięcia. Choć reakcje są indywidualne i aromaterapia nie zastępuje leczenia, wyniki wielu publikacji pokazują, że zapach lawendy może wspierać wieczorny relaks i tworzyć atmosferę sprzyjającą odpoczynkowi.


Myślę, że nasi przodkowie intuicyjnie wiedzieli, dlaczego sadzili lawendę przy domach.

Nie była tylko ozdobą. Jej zapach towarzyszył codziennemu życiu, a ogród był miejscem, które oddziaływało na wszystkie zmysły.


Im więcej czasu spędzam wśród roślin, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu,

że natura działa na nas nie tylko poprzez to, co jemy czy pijemy. Działa również przez zapachy, kolory, dźwięki i chwile, które pozwalają nam zwolnić. Czasami wystarczy usiąść obok kwitnącej lawendy i przez kilka minut po prostu być.


Dla mnie lawenda jest jednym z najpiękniejszych darów lata. Zachwyca oczy,

otula zapachem, inspiruje do przygotowywania domowych przetworów i każdego dnia przypomina, że najprostsze rzeczy często mają największą wartość.


Jeśli ten wpis był dla Ciebie inspiracją, prześlij go dalej. Być może dzięki Tobie

ktoś posadzi lawendę w swoim ogrodzie, przygotuje pierwszy bukiet, nastawi domowy ocet albo odkryje wieczorny rytuał z jej niezwykłym aromatem.


A Wy za co najbardziej kochacie lawendę? Suszycie jej kwiaty? Przygotowujecie napary?

Wykorzystujecie w kuchni? A może tak jak ja nie wyobrażacie sobie wieczoru

bez delikatnego zapachu olejku lawendowego?


Z miłością do natury

Elizabeta

Z natury do zdrowia

Komentarze


bottom of page