top of page

PACHNĄCA LAWENDA

  • Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
    Elżbieta Wojnar
  • 2 wrz 2025
  • 3 minut(y) czytania

Lawenda – moja pachnąca miłość



Lawenda moja ulubiona.

Uwielbiam jej zapach – ten, który koi serce i przypomina o ciepłych dłoniach babci.

Uwielbiam jej wygląd – filigranowy, a jednak dumny.

Uwielbiam kolor – fiołkowy jak wieczorne niebo w lipcu.

Uwielbiam jej smak – lekko gorzkawy, z nutą słońca i wiatru z Prowansji.

Lawenda jest cudowna w swojej okazałości – jak kobieta, która zna swoją wartość.


„Wystarczy usiąść przy lawendzie i odetchnąć – wtedy przypominasz sobie, kim jesteś.” – Elizabeta


 Lawenda w tradycji naszych babek



Nasze babki znały jej moc, zanim pojawiły się eleganckie opakowania i modne nazwy. Zbierały ją na południowych zboczach, wieszały pękami pod strzechą, wkładały do lnianych woreczków między pościel. Mówiły:


„Lawenda, dziewczyno, to na sen i na serce. Jak ci dusza niespokojna, to potrzyj dłonie i powąchaj.”

Dodawały ją do kąpieli niemowląt, by spały spokojnie. Robiły napar z kilku kwiatów na niestrawność i zszargane nerwy. Palono ją przy porodach i przy świętach

– dla oczyszczenia przestrzeni. Gdy ktoś chorował długo – kropiono poduszkę olejkiem lawendowym i szeptano modlitwy.


A kiedy przychodziły dziewczęce smutki – babcia stawiała lawendę w glinianym dzbanie i mówiła:


„Zobacz, jaka ona silna. Tyle w niej delikatności, a jednak nie daje się wichrom.”


 Ajurwedyjskie spojrzenie na lawendę



W ajurwedzie lawenda to roślina święta – sattwiczna. Uspokaja vata i pitta dosha. Działa chłodząco, oczyszczająco, kojąco.

W olejkach – otwiera serce.

W naparach – harmonizuje układ nerwowy.

W kadzidłach – wprowadza spokój i lekkość.


Ajurweda mówi, że zapach to jedna z najszybszych dróg do równowagi umysłu.

Lawenda prowadzi nas tą drogą jak cicha przewodniczka – z uśmiechem.


„Tam, gdzie pachnie lawenda – nie ma miejsca na lęk.”
– Elizabeta


 Jak ją kocham i używam



 W mojej kuchni:

Dodaję szczyptę do herbaty z rumiankiem i lipą. Robię miód lawendowy – mieszam kwiaty z płynnym miodem i zostawiam w słoiku na 3 tygodnie. Czasem robię lawendowy cukier (dla gości – dla mnie za słodki) i dodaję do ciasteczek orkiszowych.


 W mojej apteczce:

Kropla olejku za uszami przed snem.

Lawendowy hydrolat do przemywania twarzy – zwłaszcza, gdy emocje malują się na skórze.

Saszetki do szafy i do skrzyni z pościelą.

Czasem kąpiel z garścią kwiatów i kilkoma kroplami olejku.


 W moim ogrodzie i domu:

Mam ją przy wejściu do domu – chroni i wita.

Przy oknie w kuchni – przypomina, żeby oddychać.

W ogródku obok róży i szałwii – trzy królowe kobiecej mocy.


„Lawenda przypomina mi o łagodności, którą mam pielęgnować w sobie. Nie muszę krzyczeć, żeby być słyszana.” – Elizabeta



 Przepis od mojej babki na 

„poduszkę senną” z lawendą



Składniki:


  • 2 łyżki suszonych kwiatów lawendy

  • 1 łyżka chmielu

  • 1 łyżka melisy

  • 1 łyżka rumianku

  • kawałek lnianej tkaniny



Wykonanie:

Zioła wymieszać i wsypać do woreczka z lnu. Związać sznurkiem. Włożyć pod poduszkę lub obok niej. Zapach unosi się delikatnie, jak babcine kołysanki – otula sen i duszę.




 Afirmacja z lawendą



Na każdy dzień, gdy czujesz niepokój, szarpnięcie myśli albo samotność

– powiedz sobie szeptem:


„W moim sercu rośnie lawenda. Każdy oddech przynosi spokój. Jestem bezpieczna. Jestem w sobie.”


 I na koniec…



Nie trzeba znać całej farmakognozji, by czuć działanie lawendy.

Wystarczy powąchać ją o poranku, gdy rosa jeszcze się nie podniosła.

Usiąść obok niej w ciszy.

I przypomnieć sobie, że wszystko, czego szukamy – już w nas jest.

A lawenda – tylko nam to delikatnie przypomina.

Naturalnie 

Elizabeta

Z natury do zdrowia


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


bottom of page