PRZYMIOTNO KANADYJSKIE
- Elżbieta Wojnar
- 20 sie 2025
- 2 minut(y) czytania
Przymiotno kanadyjskie – zioło, które wraca, gdy Ty wracasz do siebie
Nie każdy, kto rośnie wysoko, potrzebuje być widziany. Nie każdy, kto ma moc, musi pachnieć jak róża. Przymiotno kanadyjskie to ta dzika siostra, która nie pyta, czy może – ona po prostu wraca. Wyrasta z miejsca, które wydawało się martwe. Z popiołu, z zaniedbania. Jak my, kiedy już nie udajemy.
„Cicho rosnę. Cicho wracam. I cicho uzdrawiam.” – przymiotno mówi do nas tak, jak kiedyś mówiły nasze babki: bez hałasu, ale prosto w sedno.
Babka wiedziała – i Ty też wiesz
Moja prababka nazywała je “żywicznym zielem z ugoru” – i mówiła, że jak przymiotno pojawi się pod płotem, to czas wypalić stare i zasadzić nowe. W ziołolecznictwie ludowym używano go na wszystko, co „zatrzymane” – mocz, krew, łzy. A w ajurwedzie powiedzielibyśmy, że to zioło dla Kapha – osusza, oczyszcza, pobudza krążenie prany.
Pomaga, gdy:
czujesz się obrzmiała, zatrzymana, przytłoczona,
ciało mówi przez skórę: wysypki, ropienie, zaczerwienienia,
lęk siedzi głęboko i nie daje spać – bo przymiotno umie wyciszyć to, co pod spodem,
czujesz, że coś w Tobie „nie chce płynąć” – miesiączka, łzy, złość.
„Zioło dla tych, którzy długo milczeli i teraz uczą się mówić z czułością.” – tak bym powiedziała, gdyby ktoś spytał mnie, co to jest to całe przymiotno.
Ajurwedyjski dotyk
W ajurwedzie to zioło:
zmniejsza Kapha – odśluzowuje, oczyszcza, porusza,
równoważy Vata – zwłaszcza w postaci ciepłego naparu lub kąpieli,
ma naturę gorzką i ostrą, działa wysuszająco, lekko ogrzewa.
W ciele działa na dół i na zewnątrz: moczopędnie, ściągająco, odkażająco. Ale w energii działa do środka i w górę – przywraca granice, uczy skupienia.
Jak używać, jak z szacunkiem zbierać?
Zbieraj przed pełnym rozkwitem, najlepiej rano, gdy rosa jeszcze błyszczy. Podziękuj – ona to czuje. Susz w cieniu, niech zachowa swoją mądrość.
Zastosowania domowe:
Napar: 1 łyżka suszu na 1 szklankę wrzątku, 10 minut parzyć. Pij powoli, najlepiej przy oknie.
Okład: na rany, wypryski, wrzody – działa jak opatrunek z babcinej modlitwy.
Kąpiel: garść ziela w lnianym woreczku wrzucam do wanny. Dzień później zasypiam jak niemowlę.
Dymienie: jak z białej szałwii, ale bardziej ziemiste. Na oczyszczenie kątów, gdzie ktoś za długo milczał lub płakał.
Dla kogo dziś?
Dla tych, co ciągle „dla innych”. Co nie mają czasu przysiąść. Dla kobiet, które trzymają wszystko w środku i czują, że coś w nich pęka od środka – powoli, cicho. Dla matek, dla córek, dla tych, które chcą znowu być kobietą, a nie tylko rolą.
„Jak przymiotno wyrosło na betonie, to i Ty dasz radę.” – zapisz to sobie. W kalendarzu. Na lustrze. Albo na sercu.
Zioło, które nie krzyczy – ale mówi prawdę
Nie znajdziesz go w perfumerii. Ale znajdziesz przy polnej drodze. W miejscu, gdzie kiedyś płakałaś. Tam właśnie wraca życie. Tam właśnie rośnie przymiotno.
Naturalnie
Elizabeta



Komentarze