SZAŁWIA
- Elżbieta Wojnar
- 25 lis 2025
- 3 minut(y) czytania
Czy warto mieć szałwię w ogródku albo w doniczce?
O roślinie, która pamięta więcej, niż my potrafimy zauważyć
Im więcej obcuję z roślinami, tym częściej łapię się na myśli, że człowiek żyje
w ogromnym niedopowiedzeniu. Mijamy na co dzień zioła, które od pokoleń ratowały ludzi z niejednej opresji, a dziś traktujemy je jak dekorację. Tymczasem szałwia
– ta niepozorna, pachnąca krzewinka – potrafi przypomnieć nam, że w naturze
jest więcej mądrości, niż w całej naszej zabieganej codzienności.
Jak lubię powtarzać: „Rośliny szeptają do nas tak cicho, że trzeba zwolnić,
by je usłyszeć.”
Szałwia – zioło, które od wieków otaczało ludzi opieką
Łacińska Salvia – od salvare, „ratować” – nie jest przypadkiem. W jej listkach ukryte
są naturalne substancje, które tradycyjnie stosowano:
przy problemach jamy ustnej i gardła
przy ciężkim trawieniu czy stanach zapalnych
gdy ciało domagało się wyciszenia i równowagi
aby uspokoić myśli
aby oczyścić przestrzeń – tę zewnętrzną i tę wewnętrzną
Dawniej mawiano: „Gdzie rośnie szałwia, tam choroba nie ma domu.”
I choć świat poszedł naprzód, coś w tym starym powiedzeniu nadal drży.
Szałwia z własnego ogródka – dlaczego jest lepsza niż kupna?
To, co sami posadzimy, podlejemy, zerwiemy i ususzymy z troską, ma zupełnie
inną energię.W takich listkach jest więcej życia, więcej aromatu, więcej czystej, naturalnej mocy.
Roślina, która nigdy nie widziała laboratorium, dalekiego transportu, sztucznego nawozu ani przemysłowego suszenia – zachowuje w sobie subtelności i substancje aktywne, których gotowe mieszanki często już nie mają.
Nasze babki wiedziały, że zioła z domowego ogrodu działają inaczej. I nie dlatego,
że były romantyczkami, ale dlatego, że widziały efekty. Ja powiem to tak, jak czuję:
„Ziele, które znasz od ziarenka, zna później także ciebie.”
W czasach przetworzonego jedzenia – szałwia jest koniecznością
Dziś jemy szybko, dużo i często nie do końca świadomie. Przetworzone jedzenie odebrało nam lekkość, której kiedyś nawet nie docenialiśmy. Dlatego właśnie teraz
– bardziej niż kiedykolwiek – warto się nad szałwią pochylić.
To roślina, która w naturalny sposób wspiera trawienie, porządkuje wewnętrzny chaos i przywraca oddech temu, co przeciążone. Jest jak mała, zielona przyjaciółka, która kładzie dłoń na ramieniu i mówi:„Zwolnij. Wszystko można poukładać.”
Dlaczego w kuracjach Breussa szałwia pojawia się tak często?
Breuss wiedział, że organizm w czasie oczyszczania potrzebuje roślin, które:
wspierają naturalne procesy regulacyjne
pomagają w utrzymaniu równowagi
mają właściwości łagodzące i wyciszające
dbają o trawienie i ogólny komfort
Szałwia była dla niego ziołem, które nie działa „na siłę”, tylko przypomina organizmowi jego własne, mądre rytmy. Dlatego pojawia się w jego kuracjach
tak często – jako roślina, która pomaga „przywracać porządek”.
Szałwia a kobiece kłopoty – szczególnie te okołomenopauzalne
Kobiety od pokoleń sięgały po szałwię, gdy ciało zaczynało zmieniać swój rytm. Zwłaszcza wtedy, gdy pojawiała się nadmierna potliwość
okresu okołomenopauzalnego – ten trudny, męczący, a często niedoceniany objaw.
Szałwia była wtedy jak bliska, serdeczna towarzyszka, która przynosi ulgę i pomaga przejść przez „tarapaty kobiecej przemiany” łagodniej i spokojniej.
Można to ująć prosto: „W czasach, gdy ciało wariuje, szałwia trzyma nas za rękę.”
Dlaczego warto ją mieć blisko siebie?
Bo jest wdzięczna, silna i mądra. Bo nie potrzebuje wiele, ale daje dużo. Bo w każdym liściu niesie kawałek starej wiedzy, której w pośpiechu nowoczesności tak nam brakuje.
A poza tym… szałwia lubi ludzi. I jeśli damy jej miejsce – czy to w ogródku,
czy w doniczce na parapecie – odpłaci nam spokojem, aromatem i poczuciem,
że wśród całego tego zamieszania wciąż są rzeczy naturalne, dobre i proste.
Z miłością do natury
Elizabeta
Z natury do zdrowia



Komentarze