top of page

Uważność w codziennym życiu. Żyjemy obok własnego życia

Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
Elżbieta Wojnar
28 wrz
3 minut(y) czytania

Czy potrafisz zjeść posiłek bez patrzenia w telefon? Uważność w codziennym życiu staje się dziś coraz trudniejsza. Dzieci jedzą przy ekranach, dorośli wykonują jedną czynność, myśląc już o następnej. Jesteśmy obecni ciałem, ale często nieobecni myślami. A życie składa się właśnie z tych chwil, które tak łatwo przeoczyć.


Earl Nightingale , autor znanego programu The Strangest Secret, już w latach pięćdziesiątych mówił o znaczeniu naszych myśli o tym, czym człowiek zajmuje swój umysł. Jego przesłanie można dziś odczytać także w bardzo prosty sposób. Skoro tak wiele uwagi poświęcamy naszym myślom, planom i problemom, to ile uwagi zostaje jeszcze dla chwili, w której naprawdę jesteśmy?


To pytanie jest szczególnie ważne w czasach, kiedy niemal cały czas ktoś od nas czegoś chce. Telefon, wiadomości , praca, reklamy, media społecznościowe, powiadomienia. Nasza uwaga stała się tworem, o który wszyscy walczą. A my coraz częściej oddajemy ją bez zastanowienia. Wyobraź sobie zwyczajny rodzinny obiad. Dziecko siedzi przy stole, ale przed nim świeci ekran. Łyżka trafia do ust niemal automatycznie.


Bajka trwa, gra pochłania uwagę, a posiłek staje się tylko czynnością wykonywaną w tle. Po obiedzie pytasz: „Co jadłeś?", "Nie wiem" To bardzo prosty przykład,

ale pokazuje coś ważnego. Można fizycznie uczestniczyć w jakiejś czynności

i jednocześnie zupełnie jej nie doświadczać. Dlatego uważne jedzenie nie musi oznaczać żadnej skomplikowanej techniki. Czasami wystarczy odłożyć telefon, spojrzeć na talerz, poczuć zapach jedzenia i naprawdę zauważyć jego smak.


My dorośli również żyjemy na autopilocie. Dzieci szybko uczą się tego, co widzą

u dorosłych. A my wcale nie jesteśmy lepsi. Pijemy kawę , ale myślimy już o pracy. Rozmawiamy z bliską osobą, a jednocześnie układamy w głowie listę zakupów. Idziemy na spacer, ale zamiast patrzeć na drzewa, sprawdzamy wiadomości. Jemy kolację

i przewijamy ekran telefonu. Kładziemy się spać, a myślami jesteśmy już przy następnym dniu.


Tak wygląda życie na autopilocie. Ciało wykonuje kolejne czynności, a uwaga ciągle znajduje się gdzie indziej. I właśnie dlatego czasami pod koniec dnia trudno powiedzieć, co właściwie się wydarzyło. Życie w pośpiechu zabiera nam małe chwile. Największym problemem nie zawsze jest liczba obowiązków. Czasami problemem jest to,

że próbujemy być wszędzie jednocześnie.


Ciągle coś planujemy, przewidujemy, sprawdzamy i poprawiamy. Zamiast przeżywać jedną chwilę, jesteśmy już myślami przy następnej. W ten sposób możemy przegapić rzeczy, które z pozoru są zupełnie nieważne. Promień słońca wpadający przez okno. Zapach kawy o poranku. Pierwsze jesienne liście. Śmiech dziecka. Rozmowę z kimś bliskim. Piosenkę usłyszaną przypadkiem w radiu. To właśnie z takich drobiazgów składa się nasze życie. Nie tylko z wielkich wydarzeń, na które czekamy.


Życie na autopilocie sprawia, że przestajemy zauważać. Można przejechać dobrze znaną drogę i po dotarciu na miejsce nie pamiętać, co mijaliśmy po drodze. Można zjeść cały posiłek i nie pamiętać jego smaku. Można spędzić wieczór z rodziną i większość czasu patrzeć na ekran. Można nawet słuchać drugiego człowieka i jednocześnie przygotowywać w głowie własną odpowiedź. To nie zawsze oznacza brak zainteresowania.


Często oznacza to po prostu, że przyzwyczailiśmy się do życia w ciągłym rozproszeniu. Dlatego uważność w codziennym życiu jest czymś znacznie prostszym, niż może sugerować jej współczesna nazwa. Chodzi o powrót do tego, co właśnie robimy. Nasze babcie znały uważność, choć nie używały tego słowa. Kiedy myślę o dawnym codziennym życiu, widzę coś, czego bardzo nam dzisiaj brakuje. Jedna czynność była po prostu jedną czynnością.


Kiedy babcia obierała ziemniaki, obierała ziemniaki. Kiedy wyrabiała ciasto, skupiała się na cieście. Kiedy zbierała zioła, patrzyła , co rośnie pod nogami. Nie miała telefonu, który co kilka minut przypominał jej o kolejnej wiadomości. Oczywiście, dawniej również się spieszono. Były obowiązki, ciężka praca, gospodarstwo, dzieci i mnóstwo codziennych problemów. Ale wiele zwyczajnych czynności miało swój rytm.


Może właśnie dlatego warto dziś przypomnieć sobie tę prostą umiejętność. Nie robić wszystkiego szybciej. Czasami po prostu być przy tym, co właśnie robimy.

Nie potrzebujemy do tego wielkiej rewolucji. Zacznijmy od jednej rzeczy. Wypijmy rano kawę bez telefonu. Zjedzmy jeden posiłek w ciszy, bez oglądania telewizji. Podczas rozmowy odłóżmy telefon i naprawdę posłuchajmy.


Idąc na spacer, przez kilka minut skupmy uwagę na tym, co znajduje się wokół nas. Zauważmy drzewa, niebo, zapach powietrza i ludzi mijanych po drodze. Kiedy ktoś

do nas mówi , wysłuchajmy do końca. To właśnie może być uważność w praktyce. Nie kolejny obowiązek do wykonania. Raczej świadomy powrót do chwili, która już się dzieje. Może najtrudniejsze jest to, że ciągle czekamy na właściwy moment. Tylko,

że życie nie czeka na moment, kiedy wszystko będzie gotowe.


Z serdecznością

Elizabeta

Z natury do zdrowia

Komentarze


bottom of page