top of page

ZIELE ŚWIĘTE-DZIURAWIEC

  • Zdjęcie autora: Elżbieta Wojnar
    Elżbieta Wojnar
  • 2 wrz 2025
  • 3 minut(y) czytania

Dziurawiec – ziele światła, które zszywa duszę i ciało



“To ziele zbiera się w najdłuższy dzień w roku. Gdy słońce jest najwyżej – ono nabiera jego mocy. I tą mocą potem leczy świat.”

– tak mówiła moja babcia, gdy w czerwcu przynosiła do kuchni pęki pachnących, złotych kwiatków.


To dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum), ziele święte, zwane też zielem świętojańskim, zielem Matki Boskiej, czasem po prostu „światełkiem na czarną godzinę”.



 Dziurawiec w tradycji ludowej



W naszej słowiańskiej tradycji dziurawiec zbierało się w okolicach Nocy Kupały, najlepiej o świcie, zanim rosa opadnie. Miał chronić przed złymi duchami, melancholią, nocnymi strachami i… smutkiem duszy. Wieszano go nad drzwiami, wkładano pod poduszkę, a jego napar pito, gdy serce „leżało jak kamień”.


“Dziurawiec to ziele na duszę. Jak się nie chce wstawać z łóżka, jak się człowiek czuje ciemny w środku – to ono przypomina, że słońce wciąż świeci.”

– mówiła stara zielarka z Podlasia, która nauczyła mnie, jak robić z niego czerwony olej.



 Co ma w sobie dziurawiec?



Dziurawiec zawiera cudowny związek zwany hiperycyną, który odpowiada za jego czerwony kolor, gdy zgnieciesz świeży kwiat. Ta właśnie hiperycyna:


  • działa antydepresyjnie – delikatnie i naturalnie,

  • łagodzi nerwice, lęki, bezsenność,

  • poprawia trawienie i pracę wątroby,

  • działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie,

  • a zewnętrznie – goi rany, oparzenia, siniaki, stłuczenia.



 W ajurwedzie: ziele słońca i ognia



Ajurweda mówiłaby o dziurawcu, że to rasayana dla umysłu – zioło odnawiające siły życiowe. Rozgrzewa, wysusza nadmiar kapha, łagodzi vata, ale może podnosić pitta – dlatego osoby bardzo gorące z natury powinny stosować go z umiarem.


Wspiera:


  • agni – ogień trawienny (poprawia metabolizm),

  • manovaha srota – kanały umysłowe (oczyszcza umysł),

  • sadhaka pitta – subtelną inteligencję serca (wzmacnia radość, poczucie sensu).



 Jak go stosuję?



  1. Olejek z dziurawca (mój czerwony skarb)



Co roku robię go latem. Świeże kwiaty zalewam olejem (z pestek winogron, oliwą albo lnianym), zostawiam na słońcu na 2–3 tygodnie, aż olej zrobi się krwisto

-czerwony.

 Używam go na:


  • bolące plecy i stawy,

  • oparzenia słoneczne,

  • do masażu serca przy smutku,

  • na siniaki, stłuczenia i dziecięce „auć”.



“Jak serce boli, nie zawsze lekarz pomoże – ale ciepły dotyk i czerwony olejek babki może wiele.”




  1. Napar – na duszę i trawienie



 Łyżkę suszu zalewam wrzątkiem, parzę 10 minut. Piję przy:


  • przygnębieniu,

  • napięciu nerwowym,

  • słabym trawieniu,

  • uczuciu, że „nie mogę ruszyć z miejsca”.



Piję tylko wieczorem – działa uspokajająco.


 

  1. Nalewka – ziele na długą zimę



Zbieram kwiaty w słoneczny dzień, zalewam alkoholem 40–60% i zostawiam

na 3 tygodnie.

Piję po 5–10 kropli z wodą, gdy czuję się “ciemna” w środku. Działa subtelnie, ale pewnie – jak światełko w tunelu.



  1. Dziurawiec na ranę i spaloną duszę



Dodaję kilka łyżek czerwonego oleju do kąpieli, gdy mam stres, poczucie straty, pustkę, gdy ciało boli po zimie.

“To nie zioło. To dotyk Słońca.” – tak zawsze mówię, gdy ktoś mnie pyta, co daje ten zapach i ten kolor.



 Uwaga, ziółko silne:



  • Nie łączyć z lekami antydepresyjnymi (SSRI, MAO)!

  • Nie stosować przy antykoncepcji hormonalnej – osłabia działanie.

  • Unikać słońca podczas kuracji wewnętrznej – może powodować fotouczulenie.

  • Nie stosować ciągle – kuracja max 3–4 tygodnie, potem przerwa.



 Na zakończenie…



Dziurawiec to nie tylko lek – to przypomnienie, że światło jest dostępne nawet,

gdy ciemno. Trzeba tylko sięgnąć.


“Babcia mówiła, że dziurawiec łata duszę jak igłą – cienko, cicho, ale na zawsze.”

I ja w to wierzę.


Zostawcie go trochę pszczołom. I nie zbierajcie go ze złością – to ziele czułe i potężne jednocześnie.



 A może i Wy macie opowieść o dziurawcu?



Czy Wasi dziadkowie też go stosowali?

Dajcie znać w komentarzach – zbierajmy wspólną pamięć tego ziela.


Z serca

Elizabeta

Z NATURY DO ZDROWIA


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


bottom of page