ZŁOTA NAWŁOĆ
- Elżbieta Wojnar
- 12 wrz 2025
- 2 minut(y) czytania
Pojawia się nagle, jak rozżarzona iskra na tle już lekko przygaszonej zieleni. Złota. Obfita. Gęsta jak mleko babcinej opowieści. Nawłoć – dziewczyna późnego lata. Leczy, chroni, nawołuje, żeby nie zaspać własnego życia.
Kiedy widzę ją na łące, mam wrażenie, że ziemia przypomina nam: jeszcze tu jestem, jeszcze płynę sokiem, jeszcze możesz mnie dotknąć, zanim zapadnę w sen.
To nie jest zioło delikatne. To jest ziemska syrena, która śpiewa w tonacji czakr dolnych – nerki, pęcherz, układ limfatyczny, krwionośny. Ona nie głaszcze. Ona rozbija zastoje, wypłukuje stare żale, które skrywamy po kątach.
Dla ciała
W starych zielnikach pisało się o niej jasno: „na zastoje, na opuchliznę, na ból”.
Kiedy organizm nie umie już sam odpuścić – nawłoć podaje rękę.
Ma działanie:
moczopędne – wspiera nerki, oczyszcza z toksyn
przeciwzapalne – łagodzi stany zapalne w układzie moczowym
ściągające i odkażające – pomocna przy infekcjach, również skórnych
rozpuszczające limfatyczne zastoje – zwłaszcza w połączeniu z masażem i dużą ilością ciepłej wody
Nie bez powodu nasze babki robiły z niej herbatki „na oczyszczenie przed zimą”.
Dla duszy
W polu nawłoci łatwo się… zatrzymać.
Wszystko w niej mówi: nie spiesz się, jeszcze jesteś w czasie światła.
To zioło:
kończy coś w nas łagodnie, bez brutalnego cięcia
oczyszcza emocjonalnie, jakby wyciągało z nas ciężką wodę
wspiera podczas zmian – kiedy nie wiadomo, czy iść, czy zostać
wzmacnia granice – to dobre ziele dla osób, które „za dużo biorą na siebie”
Lubię robić z niej rytualne napary w sierpniu – parzę ją z pokrzywą, liściem brzozy, czasem z dodatkiem mięty jabłkowej.
Piję o poranku, w ciszy. Albo zanoszę w termosie na łąkę i dzielę się z innymi.
Jak ją zbieram i stosuję?
Zbieram czubki kwitnących pędów – zawsze w słoneczny dzień, najlepiej między 10 a 14, kiedy roślina najpełniej oddaje swoją moc. Suszę rozłożoną cienką warstwą, w przewiewnym miejscu. Czasem zostawiam trochę świeżej do ziołowego octu.
Mój ulubiony sposób:
Napar: 1 łyżka nawłoci na 250 ml wrzątku, parzyć 10 minut pod przykryciem. Pić 2 razy dziennie.
Mieszanka na oczyszczenie: nawłoć + skrzyp + liść brzozy
Ocet z nawłoci: zalewam świeże kwiaty octem jabłkowym z dodatkiem kilku ziaren jałowca – po miesiącu mam tonik do skóry i płukankę do włosów
Zioło ochronne i rytualne
W tradycji ludowej nawłoć uważano za ziele domowe – trzymano pęki nad wejściem, żeby odpędzała złe moce. Palono ją w ogniskach podczas dożynek, by przyniosła urodzaj.
W niektórych regionach mówiono, że kto zasuszy bukiet nawłoci i postawi w kącie izby – ten nie zazna biedy przez zimę.
W moim domu nawłoć stoi w glinianym dzbanku do listopada. Przypomina o świetle, kiedy dzień się kurczy.
Zakończenie
Nawłoć nie jest ziołem subtelnym. Jest konkretna, ciepła i prawdziwa – jak wiejska babka, która nie pozwoli ci się rozpaść.
Jeśli czujesz, że w tobie coś zalega – czy to w ciele, czy w duszy – to może właśnie czas, by zaparzyć czarkę nawłoci.
Usiąść. Posłuchać. Dać się oczyścić.
Z serdecznością
Elizabeta
Z NATURY DO ZDROWIA



Komentarze